Relacja z koncertu Pixies (16.11.2017, Poznań)

16 listopada to data, która z pewnością zapisała się w kalendarzu każdego, kto ceni sobie muzykę, muzykę, która z pewnością wpisuje się w kanony swojego rodzaju legend. Mowa o Pixies.

Pixies, jeden z bardziej pionierskich i jednocześnie niedocenionych zespołów swoich czasów. Z pewnością nie można odmówić im tego, że w wielu utworach muzycznych użyli motywu i stylistyki, która kojarzy się ewidentnie z późniejszym indie rockiem. Mimo wspomnianego delikatnego braku docenienia nie można odmówić Pixies tego, że wśród adoratorów swojej twórczości mieli takie osobistości jak Kurt Cobain, David Bowie, U2, Radiohead, The Strokes.

Podczas koncertu w Poznańskiej Arenie, amerykański kwartet występujący dopiero po raz drugi w Polsce był niesamowitym prezentem dla wszystkich fanów. Coś niesamowitego tkwi w sile tego zespołu. Cztery osoby wychodzące na scenę, wyglądające jakby każda z nich była z innej bajki. Black Francis, z pozoru przypominający londyńskiego bankiera, w momencie, kiedy zaczyna śpiewać, dzieje się coś niewyobrażalnie ciekawego. Ten charakterystyczny wokal jest tak autentyczny, przekonujący, że nie da się go pomylić z niczym innym.

O Pixies mówi się, że to zespół dosłownie paru piosenek. Czy jest to prawda? To zależy od indywidualnych preferencji i kwestia ta jest wyłącznie subiektywna. Osobiście, jestem bardzo przekonany do tych paru utworów z wyrazistą melodią. W Pixies charakterystycznym jest przeplatanie utworów melodycznych z utworami, które balansują na pograniczu „hałasu”. Niemniej poznańska widownia była pod wrażeniem całego koncertu i każda piosenka była niesamowitym muzycznym doznaniem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *